W kręgu miłości – film

7548065.3Elise i Didier od siedmiu lat żyją w szczęśliwym, choć niekonwencjonalnym związku. Różni ich prawie wszystko, a łączy jedno – gorąca miłość od pierwszego wejrzenia i życiowa niezależność. On jest wolnym duchem i zagorzałym ateistą. Ona pracuje w salonie tatuaży, które sama robi i wierzy, że światem rządzi nie rozum, lecz dusza. Połączyła ich namiętność, a scaliła pasja do porywającej muzyki bluegrass, wspólne muzykowanie i narodziny córki Maybelle. Nagle i niespodziewanie koło fortuny się odwraca. Kilkuletnia Maybelle zapada na poważną chorobę, a żarliwe uczucie Elise i Didiera poddane zostaje poważnej próbie. Oboje oddalają się od siebie i zaczynają żyć własnym życiem. Nadal walczą o córkę, wierząc, że miłość nie pozwoli im się poddać i nie zabierze tego, co kiedyś stało się jej owocem. Czy uda im się pokonać przeznaczenie?

roz6154636W kręgu miłości to filmowa adaptacja teatralnej sztuki Johana Haldenbergha (Steve + Sky, Boso, ale na rowerze, prywatnie przyjaciela reżysera) pod tytułem The Broken Circle Breakdown Featuring the Cover-Ups of Alabama, napisanej w 2009 roku we współpracy z Mieke Dobbels. Wystawiony na jej podstawie spektakl okazał się sukcesem frekwencyjnym i spotkał się z ogromnym uznaniem widzów i krytyków w Belgii i Holandii. Zafascynowany sztuką Felix van Groeningen (znany polskim widzom z Boso, ale na rowerze) we współpracy z Carlem Joosem postanowił przenieść teatralną historię na duży ekran. Dzięki temu powstał tętniący życiem i przepełniony emocjami obraz opowiadający o miłości  i stracie, utrzymany w słodko-gorzkiej tonacji, w rytmie porywającej muzyki bluegrass, która zachwyca autentycznością oraz wspaniałym wykonaniem i stanowi integralną część narracji filmu. Jest też powiązana z głównymi wątkami, jakie pojawiają się w filmie: życiem, śmiercią, narodzinami, Ameryką, macierzyństwem, ojcostwem i poszukiwaniem pocieszenia po stracie dziecka. Narracja filmu, p423548.1oddana formie muzycznej, nie jest linearna, lecz podąża za emocjami bohaterów, które najpełniej i najsilniej oddane zostają w piosenkach, skomponowanych przez Björna Erikssona.

Dzięki temu W kręgu miłości to dopracowany w każdym detalu i doskonały pod względem scenariuszowym i muzycznym filmowy obraz, który porusza widzów. Film otrzymał Nagrodę Publiczności na festiwalu filmowym w Berlinie w 2013 roku.

Wywiad z reżyserem:

Co takiego wyjątkowego kryje się w tym scenariuszu, że zdecydował się Pan na nakręcenie filmu?

Połączenie love story i muzyki, która okazuje się bardzo ważna w przypadku tego filmu. Scenariusz jest adaptacją sztuki teatralnej Johana Haldenbergha, z którym pracowałem przy moich poprzednich filmach. Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ją na scenie, byłem zachwycony. Zauroczyła mnie kompilacja osobistej historii, muzyki i wątku religijnego. Johan jest bardzo zainteresowany kinem i ucieszył się, gdy mu powiedziałem, że interesuje mnie filmowa adaptacja jego sztuki. Okazał się taktowny i zgodził się nie współpracować przy tworzeniu adaptacji. Zacząłem pracę z Carlem Joosem, ale zajęło nam to sporo czasu, bo okazało się, że była to dość skomplikowana adaptacja.

Co było najtrudniejsze?

423550.1Wiedziałem, że ten film nie będzie łatwym zadaniem. Kiedy zaczynałem, nie zdawałem sobie sprawy, za co tak naprawdę się zabieram. Zastanawiałem się, czy to ma być musical, czy raczej coś innego? To było wyzwanie, które na początku nieco mnie przerażało. Miałem pomysł na scenariusz, ale sztuka była tak doskonała, że nie byłem pewny, czy udami się osiągnąć ten sam efekt w kinie. Wątpiłem czy w ogóle ma to jakiś sens. Romantyczny dramat nie był moim ulubionym gatunkiem. Sztuka zawierała również sporo monologów, które nie są ciekawym materiałem filmowym. Poza tym kryła w sobie tak wiele warstw, że trudno było je przenieść na ekran. Byłem pod takim urokiem tej historii, że dodawało mi to energii do odnalezienia sposobu, żeby to wszystko jakoś zafunkcjonowało w kinie.

Styl tego filmu można określić dwojako. W scenach love story widać raczej styl rock’n’rollowy, a w scenach choroby dziecka kamera staje się dyskretna, jakby wycofana.

67plvrq1Zawsze poświęcam dużo energii estetyce filmu. Moje poprzednie filmy były bardziej surowe. Tym razem nie chciałem kręcić z ręki, a raczej skupić się na bardzo pięknych ujęcia, kręconych powoli, z uczuciem, z delikatnym ruchem kamery. Nigdy wcześniej tego nie robiłem. Dużo uwagi przywiązywaliśmy również do lokalizacji zdjęć, która pod względem wizualnym miała być miła oku. Szpital nie jest piękny, ale za to jest bardzo kolorowy, jasny, błyszczący.

Montaż celowo dekonstruuje w tym filmie chronologię zdarzeń i pozostaje w silnym kontraście z głównym tematem tego obrazu.

To prawda. A wszystko dzięki montażyści Nico Leunenowi, z którym od dawna współpracuję. To prawdziwy mistrz montażu. Każdy z moich filmów nie jest opowiadany linearnie, lecz emocjonalnie. Zawsze wiele rzeczy dzieje się w nich na różnych płaszczyznach, więc podkreślenie tego za pomocą montażu jest dla mnie bardzo ważne. Wprzypadku W kręgu miłości chcieliśmy wywołać wrażenie podróży, bez świadomości gdzie aktualnie jesteśmy. Zależało nam na zbliżeniu się jak najbardziej do emocji. Podczas montażu zdecydowaliśmy, że nie będziemy trzymać się sztywno scenariusza. Zdaliśmy sobie sprawę, że nie jest to najlepsza droga do osiągnięcia tego, na czym nam zależało. W scenariuszu pojawiły się trzy podstawowe przedziały czasowe, ale to działało tylko na papierze, a nie na ekranie. W filmie postanowiliśmy skakać od jednego okresu czasowego do drugiego. Główną osią pozostała cały czas choroba dziecka.

Jak udało się Panu znaleźć odtwórczynię małej Maybelle?

Zagrała ją pięcioletnia Nel Cattrysse, którą wybrałem z ponad setki dzieci. Na początku była bardzo nieśmiała, ale potrafiła słuchać i współpracować. Od pierwszej próby nawiązała świetne relacje z Johanem i Veerle, których bardzo pokochała i traktowała jak „filmowych” rodziców. W zasadzie reżyserowałem nie tyle ją, co Johana i Veerle, którzy byli z nią bardzo związani. Wszystkie „trudne” sceny były jej wyjaśniane w towarzystwie jej prawdziwych rodziców. Odwiedziła z nimi szpital dla dzieci, oczywiście w towarzystwie psychologa. Jej ulubioną sceną była śmierć, bo jej zdaniem było to najprostsze do zagrania. Być może dlatego, że ta scena nie wymagała charakteryzacji, a więc nie była dla niej dramatyczna.

A jak układała się współpraca z odtwórcami głównych ról: Johanem Heldenberhem i Veerle Baetens?

Johan był współtwórcą sztuki, na której podstawie powstał film. Zagrał w niej, a gdy ja pisałem scenariusz do filmu nie zakładałem, że ktokolwiek inny może zagrać główną rolę. Powód był prosty – on i postać Didiera są do siebie bardzo podobni. Obaj kochają rozmawiać i mają swoje zdanie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Możliwość komentowania jest wyłączona.